wtorek, 29 grudnia 2015

Przebudzenie labiryntu {Rainer Wekwerth}

tytuł: Przebudzenie labiryntu
autor: Rainer Wekwerth
seria: Labirynt
tłumaczenie: Aldona Zaniewska
liczba stron: 352
wydawnictwo: Ya!
ocena: 6/10
opis książkowy: Siedem osób, sześć bram, trzy dni i niezliczona ilość pułapek. Grupa nastolatków nie ma pojęcia, jak znalazła się w innym wymiarze. Otaczają ich ściany wyimaginowanego labiryntu. Jeden fałszywy krok może zmienić ich los, błędny wybór zaprowadzić w ślepy zaułek. Kto z nich przetrwa i zdąży wydostać się z labiryntu, który zdaje się śledzić każdy ich ruch? Labirynt nie daje odpowiedzi, stawia tylko pytania… 
Czas ucieka, a żadne z nich nie czuje, aby udało się mu zbliżyć do rozwiązania mrocznej zagadki. 
Grupa młodych osób budzi się ago na polanie, każdy znajduje plecak, w którym ma przydatne rzeczy. Młodzi ludzie porozrzucani po stepie powoli zaczynają się odnajdywać i dowiadują się, że muszą dotrzeć do portali, które przeniosą ich do innego świata, kto dotrwa do końca wróci do domu. Jednak portali jest mniej niż wszystkich uczestników "rozgrywki".

Na pierwszy rzut oka fabuła wydaje się być podobna do "Więźnia labiryntu", nawet tytuł podobny. Jednak wcale tak nie jest. Więźnia co prawda nie czytałam, ale film oglądałam więc co nieco wiem. Nie dajcie się zmylić, że to kopia. W więźniu mamy przedstawiony typowy labirynt(1 część) a w Przebudzeniu mamy ukazane różne światy, przez które bohaterowie muszą przejść.

Z początku w książkę nie mogłam się wciągnąć, ale później jak "weszłam" w jej świat to nie mogłam się oderwać. Zamiast uczyć się na rosyjski czytałam "Przebudzenie labiryntu"! Styl pisania autora był bardzo przyjemny, czytał mi się lekko i dość szybko.

Bohaterów było dość sporo i na początku ich nie ogarniałam. Kiedy padało jakieś imię nie zawsze do końca wiedziałam o kogo chodzi, ale po około stu stronach zaczęłam już bohaterów kojarzyć i było mi wiele łatwiej.

Książkę mogę polecić osobą, które lubią powieści przygodowe, pozycje w których cały czas coś się dzieje. Nie ma chwili na oddech.
Pozdrawiam, Julka

środa, 16 grudnia 2015

7 dni {Eve Ainsworth}

Okładka książki 7 dni
tytuł: 7 dni 
autor: Eve Ainsworth
seria: ------------
tłumaczenie: -
liczba stron: 288
wydawnictwo: Zielona Sowa
ocena: 5/10
opis książkowy: Jess jest zastraszana przez swoją rówieśnicę Kez. Z tego powodu jej bezpieczne życie szkolne, zmienia się w piekło. Kez ma również mnóstwo problemów, ale wciąż pociesza ją fakt, że jest lepsza od Jess - a przynajmniej tak myśli... Bezkompromisowo i celnie ujęty problem, z którym borykają się nastolatki na co dzień.

Koncepcja całej książki była dość ciekawa, jednak bardzo przewidywalna. Od początku można było się domyślić jak cała historia się skończy. Styl pisania autorki był przyjemny i książkę czytało mi się dość szybko. Pomysł podzielenia historii na dni tygodnia bardzo mi się spodobał, pomiędzy każdym dniem był z jakiegoś portalu internetowego. Niby taka głupota, ale to właśnie przez nie możemy zobaczyć jeszcze większą przemianę bohaterek.Postacie na kolana nie powaliły, zwykłe dość przewidywalne dziewczyny. Jedna "dręczycielka", a druga typowa "ofiara".

Historię poleciłabym może osobą w wieku 10-13 lat. Mogłaby być dla nich ciekawa jako historia sama w sobie, Jednak książka zawiera dość ważne wartości i pokazuje sposoby zachowań, o których moim zdaniem powinno się mówić.

Książkę wypożyczyłam w bibliotece, z początku chciałam ją sobie kupić w Empiku, ale cieszę się, że tego nie zrobiłam. Bo dla mnie ta pozycja nie jest żadnym szałem ciał. Pozdrawiam, Julka

sobota, 12 grudnia 2015

Zaginięcie {Remigiusz Mróz}

tytuł: Zaginięcie
autor: Remigiusz Mróz
seria: Joanna Chylka
tłumaczenie: ------
liczba stron:
wydawnictwo:
ocena: 10/10
opis książkowy: Trzyletnia dziewczynka znika bez śladu z domku letniskowego bogatych rodziców. Alarm przez całą noc był włączony, a okna i drzwi zamknięte. Śledczy nie odnajdują żadnych poszlak świadczących o porwaniu i podejrzewają, że dziecko nie żyje.

Doświadczona prawniczka, Joanna Chyłka, i jej początkujący podopieczny, Kordian Oryński, podejmują się obrony małżeństwa, któremu prokuratura stawia zarzut zabójstwa. Proces ma charakter poszlakowy, mimo to wszystko zdaje się wskazywać na winę rodziców – wszak gdy wyeliminuje się to, co niemożliwe, cokolwiek pozostanie, musi być prawdą…
"Kasacja" była istnym geniuszem, jedyne nadzieje jakie wiązałam z "Zaginięciem" to byleby było równie dobre jak poprzednia część przygód Chyłki. A otrzymałam ogromną niespodziankę, bo dla mnie "Zaginięcie" było nawet lepsze.

Tym razem Chyłka razem z Zordonem mają "zadanie" wyjazdowe. Zaginęła córka koleżanki prawniczki z licealnych lat. Para prawników nie zostawi tej sprawy obojętnie, zajmie się nią mimo konsekwencji jakie mogą ponieść.

Czy o stylu pisania pana Mroza można jeszcze wiele powiedzieć? Jak zwykle genialny! Od Jego książek nie można się od tak oderwać, je trzeba przeczytać do końca.

Chyłka znów zachwyca, kto by pomyślał, że w takiej jednej kobiecie może być tyle werwy i siły? Mimo tego co ją w tej części spotyka ona się nie poddaj i usiłuje sprawę doprowadzić do końca. W tej części Zordon jakby to powiedzieć- wykluł się ze skorupki. Jego poczynania są coraz bardziej odważne i nie kryje się za swoją patronką tylko sam wychodzi na pierwszy plan.

Remigiusz Mróz zachwyca swoją kolejną książką. O przygodach prawników, którzy są dość oryginalnymi postaciami nie ma co za wiele opowiadać. O nich trzeba przeczytać i już! Więc sięgajcie po "Zaginięcie", albo "Kasację" raz dwa- bez gadania!

Przypominam Wam jeszcze o Mikołaju! Pozdrawiam, Julka

środa, 2 grudnia 2015

Fangirl {Rainbow Rowell}

tytuł: Fangirl
autor: Rainbow Rowell
seria: -
tłumaczenie: Magdalena Zielińska
liczba stron: 380
wydawnictwo: Otwarte
ocena: 5/10
opis książkowy: Wren i Cath to siostry bliźniaczki „podobne” do siebie jak ogień i woda. Wren chce w życiu spróbować wszystkiego. Lubi imprezować, randkować i poznawać nowych ludzi. Cath woli siedzieć w ich wspólnym pokoju i pisać fanfiction do książki, która zawładnęła całym jej światem. Jest fanką nastoletniego czarodzieja Simona Snowa. Wróć! Jest Prawdziwą Fanką, która… ma swoich własnych fanów, bo pisze fanfiki o Simonie.
Mimo że tak różne, dziewczyny są nierozłączne. 
Gdy bliźniaczki rozpoczynają naukę w college’u, ich drogi się rozchodzą – Wren nie chce już mieszkać z siostrą. Cath musi opuścić swój bezpieczny świat i stawić czoła rzeczywistości. Na swojej drodze spotyka Reagan (Cath prędzej dogadałaby się z Marsjaninem niż z nią) i wiecznie uśmiechniętego Levi’ego (czy on kiedyś zrozumie, co to jest przestrzeń osobista?) oraz panią profesor od kreatywnego pisania (która wszelkie fanfiki uważa za plagiaty).

Książka opowiada historię bliźniaczek- Cath i Wren. Dziewczyny od zawsze były nierozłączne, jednak kiedy nastaje koniec szkoły i czas studiów w jednej z bliźniaczek coś pęka i chce być "osobną jednostką". Jednak czy jej siostra ma takie same plany?

O Fangirl słyszałam same pozytywne opinie, Eleonora&Park też mi się podobali, więc stwierdziłam "Czemu nie?" i przy pierwszej okazji kupiłam ją sobie. Sama jestem dość typową Fangirl, więc w pewnych sytuacjach utożsamiałam się z Cath i rozumiałam ją, jednak nie zmienia to faktu, że strasznie mnie irytowała. Rozumiem, że miała z siostrą więź, jednak gdybym to ja była na miejscu Wren czułabym się chyba trochę jak w klatce. Ogólnie główna bohaterka nie przypadła mi do gustu. Za to z jej bliźniaczką już bardziej się polubiłam.

Sam pomysł na fabułę był ciekawy, jednak jego wykonanie mnie nie powaliło. Mimo przyjemnego stylu pisania autorki w książkę kompletnie nie mogłam się wciągnąć. Czytałam i w połowie miała ochotę odłożyć książkę i już po nią więcej nie sięgać. Na całe szczęście się przemogłam i otrzymałam dość miłe zakończenie. Jeśli cała książka byłaby taka jak końcówka chyba byłaby dla mnie perfekcyjna. Momentami czytają nudziłam się potwornie i przewracałam kolejne kartki tylko dlatego, że liczyłam na to, że na kolejnej stronie się coś wydarzy.

Czuje się trochę dziwnie, bo jako jedna z nielicznych osób nie zapałałam sympatią do tej książki. Jednak wiadomo, każdy ma iny gust. Mnie osobiście książka trochę zniechęciła do autorki. Ta pozycja jest dla mnie typową książką na raz, więcej po nią nie sięgnę.

Książkę polecę osobą, które chcą przeczytać miłą i niezobowiązującą opowieść. Może akurat Wam się spodoba, kto wie? 
Pozdrawiam, Julka

piątek, 27 listopada 2015

Pułapka Uczuć {Colleen Hoover}

tytuł: Pułapka Uczuć
autor: Colleen Hoover
seria: Pułapka uczuć (tom 1)
tłumaczenie: Katarzyna Puścian
liczba stron: 285
wydawnictwo: W.A.B
ocena: 9/10
opis książkowy:Layken skończyła niedawno osiemnaście lat. Zaledwie kilka miesięcy wcześniej niespodziewanie straciła ojca. Wraz z kochającą matką i młodszym bratem postanawiają zostawić za sobą przeszłość w Teksasie, by rozpocząć nowe życie w Michigan. Sprzedają dom, pakują rodzinne pamiątki i wyruszają na północ. Każde z nich z innymi obawami i planami na dalszą przyszłość. Zarówno Lake, jak i Kel nie chcą porzucać szkoły, przyjaciół, wspomnień związanych z ulubionymi miejscami. Boją się tego, co ich czeka prawie dwa tysiące kilometrów od domu. Prawdziwego domu. Julia też się martwi. Mimo to stara się dodać otuchy swoim dzieciom i wesprzeć ich w najtrudniejszych chwilach. 
Po przyjeździe na miejsce okazuje się, że już pierwszy kontakt z sąsiedztwem z naprzeciwka zwiastuje poważne zmiany w rodzinnych relacjach. A to dopiero początek niezwykle emocjonalnej, momentami przezabawnej historii losów dwóch rodzin Cohen i Cooperów, w której nikt nie zdaje sobie sprawy, jak ich członkowie staną się sobie bliscy w obliczu śmiertelnej choroby i codziennych problemów.
Layken po śmierci ojca zostaje sama z matką i bratem. Kiedy mama dziewczyny oznajmia dzieciom, że muszą się przeprowadzić do innego stanu świat dziewczyny niemal staje do góry nogami, w Teksasie musi zostawić rodzinny dom i przyjaciół. Jednak kiedy zajeżdża na nowe miejsce zamieszkania jest mile zaskoczona tym co tam zastaje, jednak nie mowa tu o domu, ale o przystojnym chłopaku z naprzeciwka.

Zamówiłam tę książkę właściwie przypadkiem, kupowałam  inne książki, a "pułapka" miała dobrą cenę i stwierdziłam "Czemu nie?", będę miała miły romansik na jesienny wieczór, ale otrzymałam coś czego się właściwie nie spodziewałam.

Na początku czytając opis myślałam o zwykłym, dość banalnym romansie, jednak kiedy zagłębiłam się w tą książkę przekonałam się, że ta książka wcale taka zwykła nie jest. Życie bohaterów nie jest kolorowe, wydawałoby się, że skoro tak się książka zaczyna to wszystko powinno się ułożyć, a czytelnik powinien dostać happyend, a tu Colleen Hoover nas zaskakuje.

Wcześniej autorkę znałam już z Hopeless, które zna chyba większa część czytelników. Sama zachwycałam się tą pozycją i myślałam, że nic lepszego spod pióra tej autorki nie może być, ale po przeczytaniu "pułapki uczuć" zobaczyłam, że się myliłam. Mimo, że miejscami romans między Layken, a Willem kojarzył mi się z Arią i Ezrą z PLL to szczerze pokochałam całą tą historię. Wszystko w niej było takie nieoczywiste.

Muszę się przyznać, że do bohaterów się przywiązałam, chciałam wiedzieć co będzie z nimi dalej, nie mogłam oderwać się od ich historii.

Książkę według mnie powinien przeczytać każdy czytelnik, który lubi dość niebanalnie rozwiązane historie. Mam nadzieję, że tym którzy sięgną po tą książkę spodoba się ona równie jak mi.
Pozdrawiam, Julka

P.S. Jeszcze chciałabym dodać, że wczoraj na moim blogu wybiło 10 000 wyświetleń, dla bardziej "zaawansowanych" blogerów może to mało, ale dla mnie to ogromny sukces. Może chcielibyście jakieś małe rozdanie z tej okazji? :)

niedziela, 15 listopada 2015

Collide {Gail McHugh}

tytuł: Collide
autor: Gail McHugh
seria: Collide
ilość stron: 368
tłumaczenie:Anna Dorota Kamińska
wydawnictwo: Akurat
ocena: 9,5/10
opis książkowy: Jej umysł na próżno walczył z tym, o czym doskonale wiedziało jej ciało: pragnęła go, i to bardzo.
Zaraz po ukończeniu college'u, Emily spotyka dotkliwy cios: niespodziewanie umiera jej matka. Emily przeprowadza się ze swoim chłopakiem do Nowego Jorku, by zacząć życie od nowa. Co prawda wewnętrzny głos zaleca jej ostrożność, ale Dillon w ciężkich chwilach był dla niej tak dobry i troskliwy, że dziewczyna postanawia związać z nim swój los.
W Nowym Jorku poznaje Gavina – seksownego, czarującego playboya. Już podczas pierwszego, krótkiego spotkania udaje mu się rozpalić zmysły Emily. Dziewczyna jest rozdarta między lojalnością do dotychczasowego partnera, od którego nigdy nie zaznała niczego złego, a namiętnością do przystojnego zdobywcy serc. Sytuacja szybko się komplikuje, ponieważ z biegiem czasu Dillon zaczyna coraz częściej ujawniać swoją prawdziwą, mroczną naturę, a z kolei nadzwyczajna atrakcyjność i namiętność Gavina okazuje się jedynie maską, za którą kryje się bolesna przeszłość. Rozdarta wewnętrznie Emily musi szybko podjąć decyzję, którego z nich wybrać. Cokolwiek zrobi, jedno jest pewne: ból rozstania pozostanie z nią już na zawsze.
Po śmierci matki Emily zostawia wszystko co ma i przeprowadza się do Nowego Jorku, aby być bliżej bliżej swojego chłopaka Dillona. Postanawia jednak zamieszkać z przyjaciółką Olivią,a nie z Dillonem, co ten wytyka jej przez pół książki. Młoda dziewczyna podejmuje pracę w restauracji, już pierwszego dnia pracy spotyka pewnego przystojnego mężczyznę, o którym mimo miłości do swojego chłopaka nie może zapomnieć.

Jak usiadłam wieczorem do tej książki tak od razu tej samej nocy ją skończyłam. "Collide" wciągnęło mnie do swojego świata i nie chciało wypuścić. Żałuję, że przeczytałam tę książkę tak szybko, ponieważ mam ochotę czytać więcej i więcej. Styl pisania autorki jak dla mnie bardzo pozytywny-lekki, przyjemny i wciągający.

Cała historia jest dość ciekawa, jednak pewne zapętlenia mnie denerwowały. Główna bohaterka miałam wrażenie, że sama nie wiedziała do końca czego chce. Raz już była pewna,że chce czegoś,  za chwilę była już u Gavina i wyznawała mu miłość, a po chwili wracała do Dillona i miała brać z nim ślub. Jej roztargnienie między uczuciami do dwóch mężczyzn czasami bywało denerwujące. Jednak mimo jej chwilami dziwnego zachowania dość ją polubiłam. Dillon denerwował mnie jak już dawno tego nie robił żaden bohater. Jego stosunek do dziewczyny, którą podobno kocha był tragiczny. Za to Gavin jest oh, ah, eh i same cudowności. Biorę takiego Gavina w ciemno, nawet bez jego majątku, firmy i niczego.

Jeśli szukacie dość luźnego romansu, w którym sporo się dzieje i  można w nim łatwo zatonąć to "Collide" jest właśnie dla Was.
Pozdrawiam, Julka
A Ty czytałeś już "Collide"? Masz ochotę po nie sięgnąć? Piszcie!

sobota, 14 listopada 2015

Czy wspomniałam,że Cię kocham? {Estelle Maskame}


tytuł: Czy wspomniałam,że Cię kocham?
autor: Estelle Maskame
tłumaczenie: Anna Dobrzańska
ilość stron: 408
ocena: 9,5/10
wydawnictwo: Feeria Young 
opis książkowy: 
Rodzice Eden Munro rozwiedli się już kilka lat temu, i od tego czasu dziewczyna nie widziała swojego ojca. Teraz jedzie z Portland do Santa Monica w Kalifornii, by spędzić lato z nim i jego nową rodziną: żoną i jej trzema synami, z których każdy jest obdarzony silnym charakterem. Najstarszy z nich, Tyler Bruce, to zbuntowany nastolatek o wybuchowej naturze i wybujałym ego, kompletne przeciwieństwo przyrodniej siostry. On i jego paczka biorą Eden pod swoje skrzydła, pozwalając jej doświadczyć zupełnie nowych dla niej przeżyć – imprez, plażowania i… łamania zasad. Tyler pozostaje dla niej zagadką, a im bardziej stara się go rozgryźć, tym mniej o nim wie i tym bardziej czuje, że rodzi się między nimi coś więcej. A przecież nie powinna interesować się swoim przyrodnim bratem w ten sposób. To zakazane!
Ale jak powstrzymać uczucia, których nie da się opanować?

Eden od kilku lat nie miała żadnego kontaktu z ojcem, ten nagle zaprasza ją na wakacje do swojego domu, do Miasta Aniołów. Kiedy dziewczyna przyjeżdża na miejsce jest zdziwiona tym jak dobrze żyje jej ojciec. Okazuje się,że ma on nową partnerkę i wychowuje z nią trójkę jej synów. Najstarszy z nich Tyler może stać się dla Eden początkiem kłopotów.

W książce spotykamy się z dość dziwną sytuacją, a mianowicie "romansem" między przyrodnim rodzeństwem. Mimo tej dość specyficznej sytuacji ta pozycja naprawdę wciąga. Nie mogłam się od niej oderwać. Koniecznie chciałam wiedzieć co będzie dalej i czy rodzeństwu w końcu uda pokonać się różne napotykane trudności.

Bohaterowie przypominali mi trochę tych z "Aftera"- On buntownik, Ona skromna, zakomleksiona dziewczyna, która już swoje w życiu przeżyła. Denerwowało mnie też trochę ciągłe usiłowanie ukrycia uczucia, które między bohaterami się rodziło(powolne odnajdywanie siebie dodawało smaczku), jednak rozumiem, że sytuacja nie byłaby najlepiej odebrana przez społeczeństwo. Bohaterami pobocznymi, jednak odgrywającymi dość ważną rolę byli przyjaciele i rodzice dwójki nastolatków. Jeśli chodzi o rodziców to Ella i matka Eden od razu zyskały moją przychylność, jednak do ojca Eden za Chiny nie mogłam się przekonać. Paczka przyjaciół jak to zazwyczaj bywa- są osoby, które kochamy od pierwszego przeczytania i takie których nienawidzimy z byle powodu. Jednak ogólnie rzecz biorąc bohaterowie przypadli mi do gustu i chcę poznać ich dalsze losy w kolejnych częściach DIMILY.

Myślę, że "Czy wspomniałam, że Cię kocham?" jest książką o dośc nietypowej i nieczęsto spotykanej fabule. Jednak można miło przy niej spędzić czas, a czego chcieć więcej w leniwe jesienne wieczory? Ja w książce zatonęłam i już ze zniecierpliwieniem czekam, aż ukażą się kolejne tomy części. 

A Wy czytaliście już DIMILY? Macie ochotę po tą książkę sięgnąć?
 Pozdrawiam, Julka

środa, 11 listopada 2015

Stigmata {Beatrix Gurian}

tytuł: Stigmata
autor: Beatrix Gurian
tłumaczenie:Ewa Spirydowicz
ilość stron: 340
ocena: 8,5/10
wydawnictwo: Muza
opis książkowy: 
Agnes, zamknięta w sobie kobieta, oddana pacjentom pielęgniarka, ginie w tragicznym wypadku. Jej samochód wpada do głębokiego jeziora. Ciała kobiety nie udaje się odnaleźć.
Emma, córka Agnes, jest skupioną na sobie siedemnastolatką, która o przeszłości matki wie niewiele. Jej rodziców połączyła wielka miłość, ale zanim wzięli ślub, ojciec zmarł na służbie, pracując wśród Lekarzy Bez Granic.
Dziewczyna pogrąża się w rozpaczy po nagłej śmierci matki. Otrząsa się dopiero, gdy otrzymuje niezwykłą przesyłkę - niemal pusty album z niepokojącymi zdjęciami i jednym pytaniem - Chcesz, żeby mordercom twojej matki uszło to na sucho?

Emma po tragicznej śmierci matki jest załamana, przestała nawet się myć i jeść. Pewnego dnia pod drzwiami znajduje tajemniczą paczkę. Kiedy ją otwiera i widzi w niej album ze zdjęciami zaczyna zastanawiać się kto i w jakim celu przysłał jej taką "pamiątkę". W środku znajduje tylko jedno zdjęcie z podpisem, z którego wynika, że śmierć jej matki wcale nie była wypadkiem.Aby odnaleźć morderców swojej matki Emma decyduje się wziąć udział w obozie.

Kiedy weszłam do księgarni pierwszą książką jaką zobaczyłam była właśnie "Stigmata" , od pierwszego wejrzenia wiedziałam, że muszę ją mieć. Kiedy przeczytałam spowiany tajemnicą opis jeszcze bardziej wiedziałam,że bez niej nie wyjdę.

Książka jest niesamowicie ciekawie napisana, nie można się od niej oderwać. Mamy w niej trzy, a może nawet cztery rodzaje rozdziałów. Jedne mówią o tym co dzieje się na obozie, drugie o tym co działo się przed nim, trzecie są wspominkami matki Emmy no i mamy jeszcze listy. Całość tekstu jest wzbogacona o dość mroczne fotografie, które naprawdę działają na wyobraźnię. Bałam się przez nie czytać książkę wieczorem! Ogólnie rzecz biorąc fabuła jest ciekawa i mamy w niej sporo nieoczekiwanych zwrotów akcji, szczególnie końcówka mnie zaskoczyła. Kompletnie nie spodziewałam się takiego zakończenia. 

"Stigmata" jest świetnie napisaną, trzymającą w napięciu książką. Jeśli lubisz książki z dreszczykiem emocji i zagadką to "Stigmata" jest książką dla Ciebie.


Pozdrawiam, Julka

niedziela, 8 listopada 2015

Kasacja {Remigiusz Mróz}

tytuł: Kasacja
autor: Remigiusz Mróz
ilość stron: 496
wydawnictwo: Czwarta Strona 
opis książkowyManipulacje, intrygi i bezwzględny, ale też fascynujący prawniczy świat…
Syn biznesmena zostaje oskarżony o zabicie dwóch osób. Sprawa wydaje się oczywista. Potencjalny winowajca spędza bowiem 10 dni zamknięty w swoim mieszkaniu w towarzystwie ciał zamordowanych osób.
Sprawę prowadzi Joanna Chyłka, pracująca dla bezwzględnej, warszawskiej korporacji. Nieprzebierająca w środkach prawniczka, która zrobi wszystko, by odnieść zwycięstwo w batalii sądowej. Pomaga jej młody, zafascynowany przełożoną, aplikant Kordian Oryński. Czy jednak wspólnie zdołają doprowadzić sprawę do szczęśliwego finału?
Tymczasem ich klient zdaje się prowadzić własną grę, której reguły zna tylko on sam. Nie przyznaje się do winy, ale też nie zaprzecza, że jest mordercą.
Dwoje prawników zostaje wciągniętych w wir manipulacji, który sięga dalej, niż mogliby przypuszczać.

Czy człowiek, który spędził dziesięć dni z dwoma zmasakrowanymi ciałami w swoim mieszkaniu może być niewinny? Czy charyzmatycznej prawniczce i jej aplikantowi uda się dowieść jego niewinności? Jakie inne szemrane interesy kryją się za tą sprawą?

Nie byłam pewna czy książka mi się spodoba, ale kiedy weszłam w jej świat nie mogłam się oderwać. Można powiedzieć, że "zakochałam" się w Chyłce i Zordonie. Styl bycia prawniczki oczarował mnie, jest jedyny w swoim rodzaju. Jeśli miałabym być prawniczką to chciałabym być właśnie taka jak ona. A Zordon? Kordian również jest świetnie wykreowaną postacią, jednak zachwycił mnie mniej niż Joanna, jest bardziej "zwyczajny". Chętnie zamieniłabym się z nim na miejsca i została aplikantką Chyłki.

Czytając okładkowe recenzje blogerów/ znanych osób myślałam,że mogą być one trochę przesadzone, same ohy i ahy, akcja gnająca na łeb na szyję. Czy to możliwe,żeby thriller był aż tak perfekcyjny? Jak widać jeśli jest spod pióra Mroza wszystko jest możliwe. Byłam bardzo zdziwiona, ale uradowana kiedy okazało się,że wszystkie te superlatywy to prawda.

Z początku( kilkadziesiąt stron) było mi ciężko "wkręcić się" w całą tą historię, sama nie byłam pewna co do niewinności Langera. Sprawa wydawała się prosta. Facet jest winny, inaczej nie siedziałby z umarlakami w mieszkaniu. Jednak Remigiusz Mróz jest tak świetnym autorem, że z nawet oczywistej sprawy potrafi stworzyć majstersztyk. Książkę czyta się naprawdę szybko i przyjemnie, nie można się od niej oderwać.

Myślę,że "Kasacja" jest książką odpowiednią na jesienne( i nie tylko) wieczory. Dzięki niej wasze emocje będą buzować na wszystkie strony i rozgrzejecie się, może to być dość przydatne bo wieczory mamy coraz chłodniejsze. Mówiąc krótko- polecam "Kasację" każdemu kto ma ochotę na sporą dawkę akcji w wydaniu jednego z najlepszych polskich autorów.
Pozdrawiam, Julka

wtorek, 3 listopada 2015

Dystrykt 121 {Maria Wicik}

tytuł: Dystrykt 121
autor: Maria Wicik
ilość stron: 368
wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza 
opis książkowy: Jest rok 2029. Cywilizacja została poddana okrutnej próbie przetrwania. Wampiry przejęły władzę nad całym światem. Jedynym ratunkiem dla całej ludzkości są ogromne zbiorowiska ludzi, nazywane dystryktami. Ogrodzone grubymi i potężnymi murami, ochraniają przeżyłych przed krwiożerczymi bestiami, które za wszelką cenę próbują przedostać się do środka. Właśnie w jednym z nich żyje ona... Rosemary Collins, z pozoru zwykła siedemnastolatka, której życie usłane jest różami. Ma kochającą rodzinę, która bezgranicznie jej ufa, oraz dwie najlepsze przyjaciółki, które wiedzą o niej być może więcej niż ona sama.

Pewnego dnia jej życie wywraca się do góry nogami, kiedy dowiaduje się, że została szczęśliwie wybrana – Najpotężniejszy i Najstarszy wampir, Mitchell Valteros, władca całego świata, wybiera ją jako swoją podopieczną. Od tego momentu jej bezpieczeństwo spoczywa w jego rękach. Na znak tej obietnicy otrzymuje bransoletkę, na której wygrawerowany jest symbol rodu Valterosa: dokładnie taką samą, jaką posiada sam władca. Rose zyskuje nadprzyrodzone moce, które dziwnym trafem zaczęły ukazywać się, kiedy w jej życiu pojawił się Mitchell. Powoli zaczyna przyzwyczajać się do nowych zdolności, kiedy w Dystrykcie dochodzi do brutalnych morderstw. Na domiar złego, Mitchell coraz częściej ją omija, ukrywając coś przed nią.

Czy zwykła nastolatka upora się z tak trudnym zadaniem, jakie na niej spoczywa? Czy razem ze swoimi przyjaciółmi i nowo poznanym Isaakiem odkryje, co tak naprawdę trapi Mitchella? Czy to właśnie ona rozwikła zagadkę przerażających zabójstw w Dystrykcie? A jeśli tak, czy potrafi stawić czoła tak okrutnej i przerażającej prawdzie?


Główna bohaterka jest zwykłą nastolatką, chodzi do szkoły, kłóci się z rodzeństwem, ma grono przyjaciół...Kiedy pewnego dnia w szkole podczas apelu zostaje  wywołana na środek i jest jej wręczona bransoletka najpotężniejszego z najpotężniejszych wampirów Mitchela Valterosa, czuje że spotyka ją ogromne wyróżnienie. Od tego czasu jest pod jego opieką i jest przez niego "pilnowana", zaczynają spotykać ją różne dziwne rzeczy i jej życie przestaje być normalne.

Z początku strasznie się przy książce nudziłam, nie mogłam się "wkręcić" i miałam już ochotę ją odłożyć, ale nastąpił przełom i wtedy wciągnęła mnie tak,że dokończyłam ją w jeden wieczór. Nie powiem. Książka przyjemna, ale czy aż tak dobra? Z opinii, które słyszałam miała być świetna,a tu ups... jak dla mnie była co najwyżej dobra.

Pisząc tego posta jestem już jakiś czas po przeczytaniu książki, i szczerze mówiąc niewiele z niej pamiętam. Aby dowiedzieć się jak miała na imię główna bohaterka musiałam sięgnąć po książkę i sprawdzić. A więc myślę, że można z tego wywnioskować, że jest to książka "na raz". Przeczytać, miło spędzić czas, odłożyć i zapomnieć.

Bohaterowie byli trochę przerysowani, aż za bardzo pewne cechy, były uwypuklone. Nawet polubiłam główną bohaterkę, pomimo tego, że jej "ataki" i pewne zachowania były dla mnie sztuczne. Język pisania był bardzo prosty.

Kiedy czytałam "Dystrykt 121" miałam pewne wrażenie,że jest on miksem kilku innych znanych romansów i książek o wampirach. Myślę, że Maria Wicik jak na swój wiek książkę napisała świetnie, jestem pewna, że mi nawet w połowie nie wyszłoby tak dobrze jak jej. Jeśli macie chwile wolnego czasu, ochotę na nieskomplikowany wampirzy romans to myślę,że książka mogłaby Wam się spodobać. 
Pozdrawiam, Julka 


niedziela, 1 listopada 2015

Dziedzictwo {C.J. Daugherty}

tytuł: Dziedzictwo
autor: C.J. Daugherty
tłumaczenie: Martyna Bielik
ilość stron: 440
wydawnictwo: Otwarte
opis książkowy: Drugi tom bestsellerowej sagi „Wybrani” zabierze Was ponownie do najbardziej ekskluzywnej szkoły w Wielkiej Brytanii i odkryje jej kolejne sekrety.

Czy Allie pozna wreszcie największą tajemnicę swojego życia i rozwiąże zagadkę Nocnej Szkoły? Kim jest tajemniczy szpieg działający w Akademii Cimmeria? Czy szkoła jest gotowa na kolejny atak Nathaniela?


"Nie można mówić, że coś nie istnieje tylko dlatego, że się tego nie rozumie. "

Kiedy po tragicznych wydarzeniach podczas letniego semestru w akademii Allie powraca do domu dzieją się dziwne rzeczy. Pod jej domem pojawiają się ludzie Nathaniela, którzy na nią polują. Wtedy Allie zostaje wysłana do domu swojej przyjaciółki Rachel, której ojciec jest szefem ochrony. Po kilku dniach główna bohaterka wraz z przyjaciółką może wrócić do Cimemerii i przygotować się do kolejnego semestru nauki. Dziewczyny mają się do czego przygotowywać, bo wydarzy się bardzo wiele...

"Jak możemy być szczęśliwi odwracając się plecami do tych, którzy nam ufają."

Czytałam wiele komentarzy, które mówiły, że "Dziedzictwo" jest  gorsze od "Wybranych" i w ogóle jest najgorszą częścią serii. Co do wszystkich części jeszcze nie mogę się odnieść, ale jeśli miałabym porównać pierwszą z drugą, to druga zdecydowanie bardziej mnie wciągnęła. Pochłonęłam ją w dwa dni i chciałam biec po kolejną część. W drugiej części już nic a nic nie przeszkadzała mi narracja pierwszoosobowa. Albo się przyzwyczaiłam, albo w końcu ją "ogarnęłam".

"Wydaje mi się, że nieraz myślenie szkodzi. Czasem musisz posłuchać serca i zaufać instynktom."

Styl pisania polubiłam, książkę jak już szybciej pisałam pochłonęłam naprawdę szybko, a przy jej czytaniu odczuwałam wszystkie emocje bohaterów. Każde miłosne rozterki Allie, jej wzloty i upadki. Czuje jakbym zżyła się z bohaterami i jakbym znała ich od bardzo dawna, jakby byli moimi znajomymi. Sama chętnie pochodziłabym z nimi do CImmerii, ale wątpię żebym nadawała się do Nocnej Szkoły.

"No cóż, kiedy twoje życie rozpada się na kawałki, czasem rozpadasz się razem z nim."

Dziedzictwo totalnie zawładnęło moim serduszkiem i pokochałam Cimmerię oraz jej bywalców. Ta część serii niesamowicie wciągnęła mnie w świat uczniów tej akademii. Dzięki tej części mogę z ręką na sercu każdego zachęcać do rozpoczęcia przygody z Nocną Szkołą. Myślę, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie, jest tu miłość, szkolne życie, walka i tajemnice...

Pozdrawiam, Julka

niedziela, 14 czerwca 2015

Książę i gwardzista {Kiera Cass}

tytuł: Rywalki. Książę i gwardzista
autor: Kiera Cass
tłumaczenie: Małgorzata Kaczarowska
ilość stron: 220
wydawnictwo: Jaguar
opis książkowy: "Książę" pokazuje wydarzenia sprzed eliminacji i pozwala czytelnikowi śledzić młodego władcę od pierwszego dnia ich rozpoczęcia. W drugiej z opowieści przekonamy się, jak płynęło życie Aspena w pałacowych komnatach- i ujrzymy prawdę o świecie gwardzistów, której nigdy nie pozna America... 



Byłam strasznie ciekawa tej książki. Miało być to dopełnienie "Selekcji". Nie powiem, że bardzo się zawiodłam, ale zdecydowanie pozycja mnie nie zachwyciła. Gdybym kupiła ją za cenę z okładki to bym się nieźle zdenerwowała, bo zdecydowanie, według mnie  nie jest to cena godna tak cienkiej lektury.

Książka jest streszczeniem całej trylogii w jednej książce. Dla mnie bardziej interesującą była perspektywa Maxona i żałuję, że nie była narracją z jego strony poprowadzona cała książka. Jednak bardziej wynikało to z moich upodobań, bo wiecie Team Maxon. Jeśli ktoś jest "bezstronny" to myślę, że wszystko bardziej powinno mu się podobać. Osobiście jeśli już był ten podział, że pół "opowiada" Maxon, a pół Aspen to wolałabym jednak zobaczyć zakończenie eliminacji z perspektywy Maxona, a początek z Aspena. Czyli odwrotnie niż było,ale to znowu moje osobiste przeczucie.

Szczerze? Spodziewałam się czegoś znacznie lepszego. Na końcu można znaleźć ciekawe dodatki i muszę przyznać, że to chyba one najbardziej mi się w całej książce podobały. Historia znana z wszystkich części Rywalek, soundtrack, drzewa genealogiczne z których można dowiedzieć się czegoś ,ale czy to jest warte 32.90? Wiem, że już któryś raz wracam do ceny,ale troszkę się nią "zbulwersowałam".

Książkę polecę fanom serii, jednak nie jest pozycją konieczną. Raczej dodatkiem, który jest typowym średniakiem. Przeczytam, odłożę i zapomnę, zdecydowanie inaczej niż książki widziane z perspektywy Ami, które są jednymi z moich ulubionych.
Pozdrawiam, Julka

niedziela, 7 czerwca 2015

Maybe Someday {Colleen Hoover}

tytuł: Maybe Someday
autor: Colleen Hoover 
tłumaczenie: Piotr Grzegorzewski
ilość stron: 363
wydawnictwo: Otwarte 
opis książkowy: On, Ridge, gra na gitarze tak, że porusza każdego. Ale jego utworom brakuje jednego: tekstów. Gdy zauważa dziewczynę z sąsiedztwa śpiewającą do jego muzyki, postanawia ją bliżej poznać.
Ona, Sydney, ma poukładane życie: studiuje, pracuje, jest w stabilnym związku. Wszystko to rozpada się na kawałki w ciągu kilku godzin.
Wkrótce tych dwoje odkryje, że razem mogą stworzyć coś wyjątkowego. Dowiedzą się także, jak łatwo złamać czyjeś serce…

Od pewnego czasu Sydney co wieczór wychodzi na balkon, aby posłuchać jak przystojny chłopak z sąsiedztwa gra na gitarze. Dziewczyna myśli, że chłopak nie wie o jej obecności, ale się myli. Pewnego dnia Ridge zdobywa się na odwagę i prosi dziewczynę o numer telefonu, ponieważ chce z nią porozmawiać o tekstach, które do jego piosenek dośpiewuje Syd. I tak zaczyna się znajomość dwójki dość niezwykłych postaci.

W Colleen Hoover zakochałam się po przeczytaniu Hopeless i Losing Hope, nie mogłam się doczekać kiedy przeczytam Maybe Someday, zanim sama zaczęłam książkę czytać widziałam kilka recenzji-wszystkie bardzo pozytywne. Myślałam, że książka zachwyci mnie tak samo jak Hopeless skoro miała takie dobre recenzje,a muszę przyznać, że trochę się zawiodłam. Styl pisania pani Hoover jaki był taki pozostał,nie będę się jakoś bardziej nad nim rozwodzić, bo już w recenzji Hopeless napisałam jak to go pokochałam i trochę bez sensu się powtarzać. Jednak w tej książce brakowało mi "tego czegoś", nie wciągnęła mnie ona, na początku wręcz się troszkę męczyłam.

Bohaterowie, ah bohaterowie... Polubiłam tylko jedną postać, reszta była mi całkowicie obojętna. Może zgadniecie, może nie, ale postacią, która zaskarbiła sobie moją przychylność była Maggie! Typowa, szczera dziewczyna, która mimo przeciwności losu umie korzystać z życia. Czy muszę się wypowiadać o Ridgu i Sydney? Powiem krótko i zwięźle-nie przypadli mi do gustu.

Nie można powiedzieć, że historia nie była oryginalna,bo była. Nie widziałam szybciej książki, która w taki sposób poruszałby ludzkie problemy.I za to zdecydowanie książce należy się ogromny plus. Plus również za stworzenie "playlisty" do książki.Jednak jak są plusy to musi być minus. Czas akcji był słabo określony, wydawało się,że mija kilka dni, a tak naprawdę miały miesiące.

Myślę,że to najbardziej negatywna opinia o tej książce jaką widzieliście, ale nie będę ukrywać, że mi ta książka nie przypadła do gustu kompletnie. Nie sięgnę po nią nigdy więcej, ani nie polecę jej nikomu, tak jak polecałam wszystkim dookoła Hopeless.

Pozdrawiam,Julka

Przepraszam,że w tym tygodniu nie było postów,ale w czwartek i piątek byłam na wyjeździe,a w sobotę nie miałam internetu.

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Następczyni {Kiera Cass}

tytuł: Następczyni
autor: Kiera Cass
tłumaczenie: Małgorzata Kaczarowska
ilość stron: 359
cykl: Selekcja
wydawnictwo: Jaguar
opis książkowy:
Dwadzieścia lat temu America Singer wzięła udział w Eliminacjach i zdobyła serce księcia Maxona. Teraz nadszedł czas, by swoje Eliminacje zorganizowała księżniczka Eadlyn. Eadlyn nie oczekuje, że jej Eliminacje będą choć odrobinę przypominać bajkową historię romansu jej rodziców. Jednak gdy rozpoczyna się rywalizacja, dziewczyna odkrywa, iż znalezienie szczęśliwego zakończenia nie jest tak niemożliwe, jak zawsze się spodziewała.

America i Maxon po dwudziestu latach od zakończenia eliminacji mają czwórkę dzieci, znieśli podział klasowy, ale coś poszło nie tak. Wybuchają "zamieszki", młodzi ludzie buntują się mówiąc krótko- rozrabiają. Król i królowa nie wiedzą już co mają robić, postanawiają przekonać swoją pierworodną, osiemnastoletnią córkę Eadlyn do urządzenia eliminacji. Dziewczyna z początku nie jest zachwycona pomysłem tego,że już musiałaby szukać wybranka serca. Jednak po pewnym czasie przyszła królowa zgadza się urządzić eliminacje, jednak na pewnych "specjalnych" warunkach...

Książkę czyta się bardzo przyjemnie, Kiera Cass ma bardzo "przystępny" dla czytelnika styl pisania. Każdy kto czytał jakąś książkę tej autorki wie z jaką prędkością się jej pozycje pochłania. Przewracamy kartki i ani się obejrzymy a kończymy książkę.

Bohaterowie, ah bohaterowie. Z początku Eadlyn wydawała mi się strasznie sztywna, taka osoba, która wszystko wie najlepiej. Denerwowała mnie tym, że oceniała "po pozorach", szczególnie jednego z kandydatów. Jednak później bohaterka zaskarbiła sobie moją sympatię, zaczęłam ją nie tylko tolerować, ale wręcz lubić. Jeśli chodzi o kandydatów do eliminacji to nie jestem w stanie się o wszystkich wypowiedzieć, ponieważ jest ich zbyt wielu. Kilku szczerze polubiłam, tak samo jak kilku znienawidziłam. O bohaterach z poprzednich części moje zdanie się nie zmieniło, chociaż zaczęłam tolerować Aspena. 

Jeśli mówimy o "Następczyni" to nie można nie wspomnieć o okładce, która zapiera dech w piersiach tak samo jak okładki poprzednich części. Jeśli mam być szczera to właśnie okładka tej części jest aktualnie moją drugą ulubioną z całej serii. 

Czekałam na tą książkę dość długi czas, kiedy tylko dowiedziałam się, że wyjdzie kolejna część "Rywalek" czekałam z niecierpliwością. W końcu książka trafiła w moje łapki i trochę się zdziwiłam. Oczekiwałam raczej dalszej części przygód Ami i Maxona. A tu klops! Z początku byłam zawiedziona, ale później przekonałam się, że pozycja wcale nie jest taka zła. Brakowało mi bohaterów z pierwszych trzech części, jednak pojawiali się oni epizodycznie więc nie było tak źle.

Jak dla mnie "Następczyni" mogłaby być początkiem kolejnej świetnej serii Kiery Cass, a nie kontynuacją Selekcji. Niby schemat oklepany- eliminacje, ale jednak ciekawiący czytelnika, może przez odwrócenie ról. Dlatego, że teraz to kobieta szuka męża, a nie Maxon szuka żony.

Polecam tę książkę każdemu komu podobały się "Rywalki", a jeśli nie czytaliście jeszcze "Rywalek" to sięgnijcie po nie szybciutko. Jednak jeśli macie ochotę na "Następczynię", a nie czytaliście "Rywalek" to myślę, że jeśli przeczytacie najpierw "Następczynię: wielkiej tragedii nie będzie, bo historie nie są aż tak bardzo powiązane, łączy je jedynie kilku bohaterów.

Pozdrawiam,Julka

Wiem, że post miał być wczoraj, ale niestety wróciłam z "wycieczki" dopiero po 22 i już nie miałam siły na przepisywanie posta.


sobota, 23 maja 2015

Gwiazd Naszych Wina {John Green}

tytuł: Gwiazd Naszych Wina
autor: John Green
tłumaczenie:
ilość stron: 310
wydawnictwo: Bukowy Las
opis książkowy:
Hazel choruje na raka i mimo cudownej terapii dającej perspektywę kilku lat więcej, wydaje się, że ostatni rozdział jej życia został spisany już podczas stawiania diagnozy. Lecz gdy na spotkaniu grupy wsparcia bohaterka powieści poznaje niezwykłego młodzieńca Augustusa Watersa, następuje nagły zwrot akcji i okazuje się, że jej historia być może zostanie napisana całkowicie na nowo.


"nasze gwiazdy mają wiele win na sumieniu"

Książka opowiada historię szesnastoletniej Hazel, która choruje na raka i może oddychać jedynie dzięki pomocy Philipa- aparatu z tlenem i wąsów, które wtłaczają do jej płuc tlen. Rodzice dziewczyny myślą, że ta choruje na depresję więc wysyłają ją na spotkania grupy wsparcia. Hazel nie jest fanką tych spotkań, ale chodzi tam, żeby rodzice mogli spać spokojnie. Podczas jednego ze spotkań wraz z jej kolegą- Isaace'iem przychodzi Augustus. Od razu między nim( Augustusem) a Hazel zaczyna iskrzyć, już po pierwszym spotkaniu mają ochotę spędzać ze sobą więcej czasu. I tak się dzieje.


"Moje idee to gwiazdy, których nie potrafię ułożyć w konstelacje."

Czy muszę dużo mówić o stylu pisania Green'a? Myślę, że większość osób czytało przynajmniej jedną jego książkę i wie jak ten pan pisze. Jednak ja postanowiłam jeszcze raz powiedzieć Wam jak bardzo uwielbiam jego styl pisania. W niezwykle lekki i przystępny sposób uczy i  przekazuje nam ponadczasowe wartości.

"W ciągu tych nielicznych dni dałeś mi prawdziwą wieczność i za to dziękuję."
"Tak cię pochłania bycie sobą, że nie masz nawet pojęcia, jaka jesteś nadzwyczajna."

Bohaterowie świetnie dopracowani i wręcz idealni. Pokochałam Hazel i Gus'a od samego początku, nie mogłam oderwać się od ich historii i czytałam jednym tchem. Mimo, że znałam już zakończenie książki( dziękujemy spojlerującym koleżanką) to z wielką ciekawością przewracałam każdą stronę i zagłębiałam się w lekturze. Tak, to czas na brawa dla John'a Green'a.

"W ciągu tych nielicznych dni dałeś mi prawdziwą wieczność i za to dziękuję."

Z początku zanim jeszcze zaczęłam czytać tą książkę to myślałam, że strasznie mnie ona przybije i rozwali, jednym słowem będzie dołująca. A tu niespodzianka! Kiedy czytałam uśmiech w niektórych momentach sam wkradał mi się na twarz. Wiadomo, były momenty kiedy chciało mi się płakać, jednak wszystko było tak idealnie wyważone.

"zakochiwałam się w nim tak, jakbym zapadała w sen: najpierw powoli, a potem nagle i całkowicie
w wolności wielu odnajduje grzech"

Sama zastanawiam się w tym momencie czemu tak długo wzbraniałam się przed przeczytaniem tej książki. Przecież ona jest świetna! Mam ochotę walnąć się w głowę za to, że po nią szybciej nie sięgnęłam. John Green znowu mnie powalił na kolana, jednak mimo świetności "Gwiazd Naszych Wina" dalej moją ulubioną książką tego autora zostaną "Papierowe Miasta". Kolejna książka Greena, która zachęca mnie po sięgania do jego dalszej twórczości. I w taki oto sposób na mojej półce czeka już "Will Grayson, Will Grayson". Myślę, że mogę nazwać pana "zielonego" jednym z moich ulubionych autorów.


"-Siedzę w rollercoasterze, który cały czas jedzie w górę.
-Moim przywilejem i obowiązkiem jest pojechać z tobą"

Pozdrawiam,Julka





wtorek, 19 maja 2015

Girl Online {Zoe Sugg}

tytuł: Girl Online
autor: Zoe Sugg
tłumaczenie: Olga Siara
ilość stron: 363
wydawnictwo: insignis
opis książkowy: Pod nickiem Girl Online Penny dzieli się na blogu najskrytszymi myślami o przyjaźni, chłopcach, szkolnych dramatach, swojej szalonej rodzince i atakach paniki, które skutecznie komplikują jej życie.

Kiedy sprawy osobiste Penny przybierają naprawdę zły obrót, rodzice zabierają ją do Nowego Jorku. Tam Penny poznaje Noah – przystojnego gitarzystę. Zaczyna się w nim zakochiwać, co szczegółowo opisuje na swoim blogu.

Ale Noah też ma pewien sekret. Sekret, który może doprowadzić do ujawnienia tożsamości Girl Online i bezpowrotnie zniszczyć największą przyjaźń Penny.

Marzyłam, żeby napisać książkę i nie mogę uwierzyć, że to marzenie się spełniło. 
Girl Online to moja pierwsza powieść i ogromnie się cieszę, że ją przeczytacie!
Zoe

"Kiedy przy kimś płaczesz, kiedy pokazujesz mu to, co boli cię najbardziej, to znaczy, że naprawdę mu ufasz."

Czytałam kilka recenzji tej książki zanim sama po nią sięgnęłam. Z większością recenzji się zgadzam. Jest to miła i przyjemna opowieść o nastolatce- Penny, która prowadzi bloga, ma najlepszego przyjaciela Elliot'a oraz od czasu wypadku samochodowego nachodzą ją ataki paniki. Pewnego dnia kiedy pomaga w salonie rodziców zjawia się amerykańska para, która prosi rodziców Pen o zorganizowanie ślubu. Wszystko potoczyłoby się normalnym torem, gdyby nie okazało się, że ślub trzeba zorganizować w Nowym Jorku i to w tydzień. Dziewczyna wraz z rodzicami i Elliot'em wyjeżdża do NY i tam zdarza się dla Penny coś niezwykłego (?). Poznaje chłopaka, który w ciągu kilku godzin zmienia jej życie o 180 stopni.

"Ale potem przyszło mi do głowy, że może przyjaźnie przypominają czasem ubrania. Kiedy przestaje nam być w nich wygodnie, to nie znaczy, że coś źle zrobiliśmy. Mogliśmy po prostu z nich wyrosnąć."

Słyszałam wiele opowieści o tym jak bardzo ta książka jest przesłodzona i wszystko idzie po myśli bohaterów. Takie spełnienie amerykańskiego snu. No i rzeczywiście książka jest słodka niczym wata cukrowa posypana kolorową posypką i popita kakao z bitą śmietaną i piankami. Ale kompletnie mi to nie przeszkadzało. Jedyne co denerwowało mnie w historii to właśnie koleje losu bohaterów, wszystko było takie idealne i wręcz nierealne ( do pewnego momentu).

"Myślisz, że światem online rządzi fałsz, ale jest w nim też prawda."

Jeśli chodzi o bohaterów to zżyłam się z Penny i może nawet utożsamiłam. Same pewnie tak samo jak Penny zakochałabym się w takim Noah i starała wypadać się przed nim jak najlepiej. Jednak jak dla mnie Pen była trochę naiwna, z jednej strony rozumiem ją bo sama jestem nastolatką i chciałabym poznać takiego "chłopaka z Brooklynu", ale z drugiej jej lekkomyślność trochę mnie powalała.  Zna Noah od kilku chwil i już decyduje się z nim gdzieś pojechać, a co jeśli okazałby się seryjnym mordercą?  Nie był zabójcą no, ale nigdy nie wiadomo... Za to łatwo mogę go porównać do pewnego chłopaka marzeń. A Elliot? Dobry, oddany przyjaciel, sama chciałabym takiego mieć. No i Megan wraz z Olliem- dwie najbardziej fałszywe postacie. Aż szkoda o nich mówić.

"nie dajcie się sprowadzić na ziemię- sięgajcie chmur."

Styl pisania? Mega, bardzo, superaśnie przyjemny. Nie mogłam się od książki oderwać i z radością zarwałam część nocy, aby móc dokończyć czytać. Tekst urozmaicały dymki z SMS-ami były one bardzo ciekawym "zabiegiem", czymś rzadko spotykanym, przynajmniej dla mnie.

"Tym razem kiedy, mnie całuje, czuję się, jakbym wróciła do domu."

Książka trochę przypomina mi fanfiction o nastoletnich idolach. Zwykła nastolatka, szara myszka spotyka księcia z bajki, który okazuje się... (nie napiszę bo byłby spojler, jeśli chcecie przeczytacie książkę i się dowiecie). I potem przeżywają wspaniałe chwile razem, aż do chwili kiedy na jaw wychodzi jakiś sekret/prawda.

"Świat jest już wystarczająco smutny. Nie pogarszajcie sytuacji."

Jeśli miałabym krótko podsumować tą pozycję, to powiedziałabym, że jest to idealna lektura na odstresowanie się. Lekka pozycja do poczytania na plaży,czy w ogrodzie. Jednak jak dla mnie jest kierowana do czytelników w wieku nastoletnim, raczej nie poleciłabym jej nikomu dorosłemu, chyba że ma ochotę :D
Pozdrawiam,Julka
A Wy czytaliście "Girl Online"? Macie zamiar po nią sięgnąć? 




czwartek, 14 maja 2015

Wybrani {C.J. Daugherty}

tytuł: Wybrani
autor: C.J. Daugherty
tłumaczenie: Martyna Bielik
ilość stron: 432
wydawnictwo: otwarte/ moondrive
opis książkowy: Świat Allie legł w gruzach. Jej ukochany brat zaginął, a ona została aresztowana – kolejny raz. Rodzice podejmują desperacką decyzję o wysłaniu dziewczyny do elitarnej szkoły z internatem. Akademia Cimmeria nie jest jednak zwyczajną szkołą. Panują tu dziwne zasady, a uczniowie to w większości bogate dzieci wpływowych rodziców. Kiedy jedna z uczennic zostaje zamordowana, Allie zaczyna rozumieć, że Akademia Cimmeria skrywa mroczny sekret. Czy w jego odkryciu pomoże dziewczynie przystojny Sylvain? A może outsider Carter?
Jaką tajemnicę kryje historia rodziny dziewczyny? Kim tak naprawdę jest Allie?


Od chwili kiedy zaginął brat Allie dziewczyna wpada w coraz to większe kłopoty. Po jednym z jej wybryków rodzice nie wytrzymują i postanawiają oddać ją do szkoły z internatem.I tak Allie trafia do Akademii Cimmeria. Z początku nie jest zachwycona, ale już po kilku pierwszych dniach zmienia się to. Mimo rygoru jaki panuje w szkole, Allie podoba się w akademii, znajduje przyjaciół i dwóch adoratorów- Sylviana i Cartera. Wszystko toczy się dobrze, dopóki w czasie letniego balu nie zostaje zamordowana jedna z uczennic.

"Nie wszystko jest tym, na co wygląda, a ludzie nie zawsze są tymi, za których się podają."

Od książki oczekiwałam wiele, tyle pozytywnych recenzji i tylu fanów- to musiało być dobre, przecież nikt nie chwaliłby złej książki. I nie powiem w książce sporo się dzieje, a klimaty są jak najbardziej "moje".Mimo wysokich oczekiwań nie zawiodłam się, tak naprawdę w lekturze przeszkadzała mi tylko jedna rzecz.

"Nic nie wiesz. Naprawdę nic nie wiesz. To... głupie. Nikt ci nic nie powie. Nikt ci nic nie powie..."

I właśnie od tej jednej jedynej rzeczy, która mi się nie podobała zacznę. A mianowicie chodzi o narrację. W książce występowała narracja trzecioosobowa, cała historia była opowiadana przez osobę, która zdarzenia obserwowała. I trochę mnie to denerwowało, ponieważ nie zawsze wiedziałam kto zwraca się do kogo w dialogach,ale możliwe, że to przez moje roztargnienie. Kiedy mówimy o narracji to wspomnę też o języku, który był bardzo przyjemny.

"Szczerość może być dobra (...) ale może też krzywdzić."

Jeśli chodzi o bohaterów, to bardzo przypadli mi do gustu. Każda postać miała swój niepowtarzalny styl bycia, dzięki czeku każda była interesująca. Niestety z żadną z postaci się nie zżyłam, wydaje mi się, że prawdopodobnie przez tą nieszczęsną narrację. Nie mogłam wczuć się w "skórę" bohaterów, tylko patrzyłam na nich z boku- jak dla mnie nie sprzyja to zżywaniu czy utożsamianiu się z postacią.

"Jeśli nie masz do powiedzenia niczego miłego - milcz!"

Chętnie sięgnę po kolejne części serii, nie mówię, że już biegnę je kupić i muszę je przeczytać w jak najbliższym czasie, ale może kiedyś. 

Pozdrawiam,Julka