poniedziałek, 14 maja 2018

Czy wspomniałam,że Cię kocham? {Estelle Maskame}


tytuł: Czy wspomniałam,że Cię kocham?
autor: Estelle Maskame
tłumaczenie: Anna Dobrzańska
ilość stron: 408
ocena: 9,5/10
wydawnictwo: Feeria Young 
opis książkowy: 
Rodzice Eden Munro rozwiedli się już kilka lat temu, i od tego czasu dziewczyna nie widziała swojego ojca. Teraz jedzie z Portland do Santa Monica w Kalifornii, by spędzić lato z nim i jego nową rodziną: żoną i jej trzema synami, z których każdy jest obdarzony silnym charakterem. Najstarszy z nich, Tyler Bruce, to zbuntowany nastolatek o wybuchowej naturze i wybujałym ego, kompletne przeciwieństwo przyrodniej siostry. On i jego paczka biorą Eden pod swoje skrzydła, pozwalając jej doświadczyć zupełnie nowych dla niej przeżyć – imprez, plażowania i… łamania zasad. Tyler pozostaje dla niej zagadką, a im bardziej stara się go rozgryźć, tym mniej o nim wie i tym bardziej czuje, że rodzi się między nimi coś więcej. A przecież nie powinna interesować się swoim przyrodnim bratem w ten sposób. To zakazane!
Ale jak powstrzymać uczucia, których nie da się opanować?

Eden od kilku lat nie miała żadnego kontaktu z ojcem, ten nagle zaprasza ją na wakacje do swojego domu, do Miasta Aniołów. Kiedy dziewczyna przyjeżdża na miejsce jest zdziwiona tym jak dobrze żyje jej ojciec. Okazuje się,że ma on nową partnerkę i wychowuje z nią trójkę jej synów. Najstarszy z nich Tyler może stać się dla Eden początkiem kłopotów.

W książce spotykamy się z dość dziwną sytuacją, a mianowicie "romansem" między przyrodnim rodzeństwem. Mimo tej dość specyficznej sytuacji ta pozycja naprawdę wciąga. Nie mogłam się od niej oderwać. Koniecznie chciałam wiedzieć co będzie dalej i czy rodzeństwu w końcu uda pokonać się różne napotykane trudności.

Bohaterowie przypominali mi trochę tych z "Aftera"- On buntownik, Ona skromna, zakomleksiona dziewczyna, która już swoje w życiu przeżyła. Denerwowało mnie też trochę ciągłe usiłowanie ukrycia uczucia, które między bohaterami się rodziło(powolne odnajdywanie siebie dodawało smaczku), jednak rozumiem, że sytuacja nie byłaby najlepiej odebrana przez społeczeństwo. Bohaterami pobocznymi, jednak odgrywającymi dość ważną rolę byli przyjaciele i rodzice dwójki nastolatków. Jeśli chodzi o rodziców to Ella i matka Eden od razu zyskały moją przychylność, jednak do ojca Eden za Chiny nie mogłam się przekonać. Paczka przyjaciół jak to zazwyczaj bywa- są osoby, które kochamy od pierwszego przeczytania i takie których nienawidzimy z byle powodu. Jednak ogólnie rzecz biorąc bohaterowie przypadli mi do gustu i chcę poznać ich dalsze losy w kolejnych częściach DIMILY.

Myślę, że "Czy wspomniałam, że Cię kocham?" jest książką o dośc nietypowej i nieczęsto spotykanej fabule. Jednak można miło przy niej spędzić czas, a czego chcieć więcej w leniwe jesienne wieczory? Ja w książce zatonęłam i już ze zniecierpliwieniem czekam, aż ukażą się kolejne tomy części. 

A Wy czytaliście już DIMILY? Macie ochotę po tą książkę sięgnąć?
 Pozdrawiam, Julka

poniedziałek, 7 maja 2018

Pułapka Uczuć {Colleen Hoover}

tytuł: Pułapka Uczuć
autor: Colleen Hoover
seria: Pułapka uczuć (tom 1)
tłumaczenie: Katarzyna Puścian
liczba stron: 285
wydawnictwo: W.A.B
ocena: 9/10
opis książkowy:Layken skończyła niedawno osiemnaście lat. Zaledwie kilka miesięcy wcześniej niespodziewanie straciła ojca. Wraz z kochającą matką i młodszym bratem postanawiają zostawić za sobą przeszłość w Teksasie, by rozpocząć nowe życie w Michigan. Sprzedają dom, pakują rodzinne pamiątki i wyruszają na północ. Każde z nich z innymi obawami i planami na dalszą przyszłość. Zarówno Lake, jak i Kel nie chcą porzucać szkoły, przyjaciół, wspomnień związanych z ulubionymi miejscami. Boją się tego, co ich czeka prawie dwa tysiące kilometrów od domu. Prawdziwego domu. Julia też się martwi. Mimo to stara się dodać otuchy swoim dzieciom i wesprzeć ich w najtrudniejszych chwilach. 
Po przyjeździe na miejsce okazuje się, że już pierwszy kontakt z sąsiedztwem z naprzeciwka zwiastuje poważne zmiany w rodzinnych relacjach. A to dopiero początek niezwykle emocjonalnej, momentami przezabawnej historii losów dwóch rodzin Cohen i Cooperów, w której nikt nie zdaje sobie sprawy, jak ich członkowie staną się sobie bliscy w obliczu śmiertelnej choroby i codziennych problemów.
Layken po śmierci ojca zostaje sama z matką i bratem. Kiedy mama dziewczyny oznajmia dzieciom, że muszą się przeprowadzić do innego stanu świat dziewczyny niemal staje do góry nogami, w Teksasie musi zostawić rodzinny dom i przyjaciół. Jednak kiedy zajeżdża na nowe miejsce zamieszkania jest mile zaskoczona tym co tam zastaje, jednak nie mowa tu o domu, ale o przystojnym chłopaku z naprzeciwka.

Zamówiłam tę książkę właściwie przypadkiem, kupowałam  inne książki, a "pułapka" miała dobrą cenę i stwierdziłam "Czemu nie?", będę miała miły romansik na jesienny wieczór, ale otrzymałam coś czego się właściwie nie spodziewałam.

Na początku czytając opis myślałam o zwykłym, dość banalnym romansie, jednak kiedy zagłębiłam się w tą książkę przekonałam się, że ta książka wcale taka zwykła nie jest. Życie bohaterów nie jest kolorowe, wydawałoby się, że skoro tak się książka zaczyna to wszystko powinno się ułożyć, a czytelnik powinien dostać happyend, a tu Colleen Hoover nas zaskakuje.

Wcześniej autorkę znałam już z Hopeless, które zna chyba większa część czytelników. Sama zachwycałam się tą pozycją i myślałam, że nic lepszego spod pióra tej autorki nie może być, ale po przeczytaniu "pułapki uczuć" zobaczyłam, że się myliłam. Mimo, że miejscami romans między Layken, a Willem kojarzył mi się z Arią i Ezrą z PLL to szczerze pokochałam całą tą historię. Wszystko w niej było takie nieoczywiste.

Muszę się przyznać, że do bohaterów się przywiązałam, chciałam wiedzieć co będzie z nimi dalej, nie mogłam oderwać się od ich historii.

Książkę według mnie powinien przeczytać każdy czytelnik, który lubi dość niebanalnie rozwiązane historie. Mam nadzieję, że tym którzy sięgną po tą książkę spodoba się ona równie jak mi.
Pozdrawiam, Julka

P.S. Jeszcze chciałabym dodać, że wczoraj na moim blogu wybiło 10 000 wyświetleń, dla bardziej "zaawansowanych" blogerów może to mało, ale dla mnie to ogromny sukces. Może chcielibyście jakieś małe rozdanie z tej okazji? :)

poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Fangirl {Rainbow Rowell}

tytuł: Fangirl
autor: Rainbow Rowell
seria: -
tłumaczenie: Magdalena Zielińska
liczba stron: 380
wydawnictwo: Otwarte
ocena: 5/10
opis książkowy: Wren i Cath to siostry bliźniaczki „podobne” do siebie jak ogień i woda. Wren chce w życiu spróbować wszystkiego. Lubi imprezować, randkować i poznawać nowych ludzi. Cath woli siedzieć w ich wspólnym pokoju i pisać fanfiction do książki, która zawładnęła całym jej światem. Jest fanką nastoletniego czarodzieja Simona Snowa. Wróć! Jest Prawdziwą Fanką, która… ma swoich własnych fanów, bo pisze fanfiki o Simonie.
Mimo że tak różne, dziewczyny są nierozłączne. 
Gdy bliźniaczki rozpoczynają naukę w college’u, ich drogi się rozchodzą – Wren nie chce już mieszkać z siostrą. Cath musi opuścić swój bezpieczny świat i stawić czoła rzeczywistości. Na swojej drodze spotyka Reagan (Cath prędzej dogadałaby się z Marsjaninem niż z nią) i wiecznie uśmiechniętego Levi’ego (czy on kiedyś zrozumie, co to jest przestrzeń osobista?) oraz panią profesor od kreatywnego pisania (która wszelkie fanfiki uważa za plagiaty).

Książka opowiada historię bliźniaczek- Cath i Wren. Dziewczyny od zawsze były nierozłączne, jednak kiedy nastaje koniec szkoły i czas studiów w jednej z bliźniaczek coś pęka i chce być "osobną jednostką". Jednak czy jej siostra ma takie same plany?

O Fangirl słyszałam same pozytywne opinie, Eleonora&Park też mi się podobali, więc stwierdziłam "Czemu nie?" i przy pierwszej okazji kupiłam ją sobie. Sama jestem dość typową Fangirl, więc w pewnych sytuacjach utożsamiałam się z Cath i rozumiałam ją, jednak nie zmienia to faktu, że strasznie mnie irytowała. Rozumiem, że miała z siostrą więź, jednak gdybym to ja była na miejscu Wren czułabym się chyba trochę jak w klatce. Ogólnie główna bohaterka nie przypadła mi do gustu. Za to z jej bliźniaczką już bardziej się polubiłam.

Sam pomysł na fabułę był ciekawy, jednak jego wykonanie mnie nie powaliło. Mimo przyjemnego stylu pisania autorki w książkę kompletnie nie mogłam się wciągnąć. Czytałam i w połowie miała ochotę odłożyć książkę i już po nią więcej nie sięgać. Na całe szczęście się przemogłam i otrzymałam dość miłe zakończenie. Jeśli cała książka byłaby taka jak końcówka chyba byłaby dla mnie perfekcyjna. Momentami czytają nudziłam się potwornie i przewracałam kolejne kartki tylko dlatego, że liczyłam na to, że na kolejnej stronie się coś wydarzy.

Czuje się trochę dziwnie, bo jako jedna z nielicznych osób nie zapałałam sympatią do tej książki. Jednak wiadomo, każdy ma iny gust. Mnie osobiście książka trochę zniechęciła do autorki. Ta pozycja jest dla mnie typową książką na raz, więcej po nią nie sięgnę.

Książkę polecę osobą, które chcą przeczytać miłą i niezobowiązującą opowieść. Może akurat Wam się spodoba, kto wie? 
Pozdrawiam, Julka

niedziela, 22 kwietnia 2018

Przebudzenie labiryntu {Rainer Wekwerth}

tytuł: Przebudzenie labiryntu
autor: Rainer Wekwerth
seria: Labirynt
tłumaczenie: Aldona Zaniewska
liczba stron: 352
wydawnictwo: Ya!
ocena: 6/10
opis książkowy: Siedem osób, sześć bram, trzy dni i niezliczona ilość pułapek. Grupa nastolatków nie ma pojęcia, jak znalazła się w innym wymiarze. Otaczają ich ściany wyimaginowanego labiryntu. Jeden fałszywy krok może zmienić ich los, błędny wybór zaprowadzić w ślepy zaułek. Kto z nich przetrwa i zdąży wydostać się z labiryntu, który zdaje się śledzić każdy ich ruch? Labirynt nie daje odpowiedzi, stawia tylko pytania… 
Czas ucieka, a żadne z nich nie czuje, aby udało się mu zbliżyć do rozwiązania mrocznej zagadki. 
Grupa młodych osób budzi się ago na polanie, każdy znajduje plecak, w którym ma przydatne rzeczy. Młodzi ludzie porozrzucani po stepie powoli zaczynają się odnajdywać i dowiadują się, że muszą dotrzeć do portali, które przeniosą ich do innego świata, kto dotrwa do końca wróci do domu. Jednak portali jest mniej niż wszystkich uczestników "rozgrywki".

Na pierwszy rzut oka fabuła wydaje się być podobna do "Więźnia labiryntu", nawet tytuł podobny. Jednak wcale tak nie jest. Więźnia co prawda nie czytałam, ale film oglądałam więc co nieco wiem. Nie dajcie się zmylić, że to kopia. W więźniu mamy przedstawiony typowy labirynt(1 część) a w Przebudzeniu mamy ukazane różne światy, przez które bohaterowie muszą przejść.

Z początku w książkę nie mogłam się wciągnąć, ale później jak "weszłam" w jej świat to nie mogłam się oderwać. Zamiast uczyć się na rosyjski czytałam "Przebudzenie labiryntu"! Styl pisania autora był bardzo przyjemny, czytał mi się lekko i dość szybko.

Bohaterów było dość sporo i na początku ich nie ogarniałam. Kiedy padało jakieś imię nie zawsze do końca wiedziałam o kogo chodzi, ale po około stu stronach zaczęłam już bohaterów kojarzyć i było mi wiele łatwiej.

Książkę mogę polecić osobą, które lubią powieści przygodowe, pozycje w których cały czas coś się dzieje. Nie ma chwili na oddech.
Pozdrawiam, Julka

niedziela, 15 kwietnia 2018

Eleonora&Park { Rainbow Rowell }

tytuł: Eleonora&Park
autor: Rainbow Rowell
ilość stron: 357
wydawnictwo: otwarte/ moondrive
opis: Eleonora… nie sposób jej nie zauważyć: rude włosy, dziwne ciuchy. Czyta mu przez ramię. Uważa Romea i Julię za bogate dzieciaki, które dostawały wszystko, co chciały. Najbardziej nie lubi weekendów, bo spędza je bez niego.

Park… Dobrze mu w czerni. Denerwuje się, gdy musi prowadzić samochód w obecności taty. Uwielbia imię Eleonory i nie skróciłby go ani o sylabę. Wie, która piosenka jej się spodoba, zanim ona zacznie jej słuchać. Śmieje się z jej dowcipów, zanim ona dotrze do puenty.

Oto tocząca się w ciągu jednego roku szkolnego opowieść o dwojgu szesnastolatkach urodzonych pod nieszczęśliwą gwiazdą – dość mądrych, by zdawać sobie sprawę, że pierwszej miłości prawie nigdy nie udaje się przetrwać, ale na tyle odważnych i zdesperowanych, by dać jej szansę.

"W ogóle nie czuła, że gdziekolwiek pasuje, z rzadkimi wyjątkami, gdy leżała na łóżku i udawała, że jest kimś zupełnie innym."

Eleonora jest nowa w mieście, wyróżnia się niemal wszystkim. Pierwszego dnia w szkole, a tak właściwie w drodze do nowej szkoły staje się coś niezwykłego(?). Dziewczyna wsiada do autobusu i nikt nie pozwala jej usiąść obok siebie, oprócz Parka. I w taki oto sposób między nimi rodzi się "chemia". Na początku oboje boją się odezwać, i trwa to dość długo, jednak pewnego dnia Park zauważa,że Eleonora czyta przez jego ramię komiksy, od tego momentu zaczyna przewracać kartki wolnej a nawet pożyczać jej komiksy do domu. Jest to historia dość nietypowej miłości, której nikt się nie spodziewał, młodzi są zapatrzeni w siebie i pomimo wytykania palcami ich więzi stają się coraz silniejsze.


"-Powiedz coś, żebym nie czuł się jak idiota.
 -Nie czuj się jak idiota, Park."

Park,Park,Park jak bardzo chciałabym spotkać takiego na swojej drodze, który pokocha mimo wad i zrobi dla mnie niemal wszystko. Eleonora jest prawdziwą szczęściarą, że go spotkała. W życiu dziewczyny nie ma za wiele szczęścia-pochodzi z rozbitej rodziny i wraz z matką, jej nowym partnerem  i czworgiem rudego rodzeństwa mieszka w maleńkim domku. Można powiedzieć, że Park to najlepsze co jej się w życiu trafiło. 

"Nie jestem gotowy, żebyś przestała być moim problemem."

Książka pisana jest przyjemnym i łatwym do zrozumienia językiem, kiedy zaczniemy czytać ciężko jest się od niej oderwać, chcemy wiedzieć co będzie dalej. Trochę dziwnym,ale jednak przyjemnym zabiegiem jak dla mnie było umieszczenie zakończenia na początku, wcześniej się z tym nie spotkałam. Kiedy czytałam o tym w innych recenzjach myślałam, że jest to najprościej w świecie spojler zakończenia-a tu niespodzianka, to początkowe zakończenie wzbudziło we mnie jeszcze większą chęć przeczytania tej książki.

"-A ty wyglądasz jak ty- powiedział- tylko na cały regulator."

Krótko podsumowując, Eleonora&Park to historia niezwykłej znajomości, która rozwija się powoli z dnia na dzień, a kończy w jednym momencie. Myślę,że jest to książka warta przeczytania, po za głównym tematem miłości dwójki bohaterów pojawia się także problem rozbitej rodziny,braku akceptacji w szkole i wielu innych problemów które dotyczą "dzisiejszej" młodzieży.

"Gdyby mu pokazała,jak bardzo go potrzebuje, pewnie uciekłby daleko."

Na pasku bocznym pojawiła się nowa wersja ankiety,a recenzji "Papierowych Miast" możecie wypatrywać już w przyszłym tygodniu.

"Jest jedyny w swoim rodzaju-pomyślała. -I siedzi obok mnie.
  Wie, że spodoba mi się dana piosenka, jeszcze zanim ją usłyszę.
Śmieje się, zanim dojdę do puenty. Na jego piersi jest takie miejsce, tuż pod gardłem, które sprawia, że pozwalam mu otwierać przede mną kolejne drzwi.
 Jest jedyny."


Pozdrawiam,Julka.

sobota, 31 marca 2018

Gra w kłamstwa {Sara Shepard}

tytuł: Gra w kłamstwa
autor:  Sara Shepard
seria: The Lying Game
tłumaczenie: Mariusz Gądek
liczba stron: 296
wydawnictwo: Otwarte
ocena: 8/10
opis książkowy:
Najgorsze w byciu martwym jest to, że niczego już nie przeżyjesz.
Nigdy więcej nie pocałujesz chłopaka.
Nigdy więcej żadnych sekretów.
Nigdy więcej plotek z dziewczynami.

Chciałam dostać coś, czego nikt inny jeszcze nie otrzymał – drugie życie.
Dzięki Emmie, mojej zaginionej siostrze bliźniaczce, mam na to szansę.



Emma nie ma łatwego życia, tuła się po rodzinach zastępczych, a te nie zawsze są dla niej dobre. Kiedy trafia na ślad siostry bliźniaczki nie posiada się z radości i umawia z nią na spotkanie. Kiedy przyjeżdża na miejsce nikt na nią nie czeka, Emma zaczyna się niepokoić, kiedy znajdują ją przyjaciółki jej bliźniaczki i biorą za Sutton. Od tego momentu zaczyna się niebezpieczna dla Emmy gra w kłamstwa- gra w rolę zamordowanej siostry. Jeśli Emma nie będzie udawać Sut, czeka ją taki sam los- śmierć.

Było to moje drugie podejście do "Gry w kłamstwa". Czytałam ją już jakoś dwa lata temu, ale z tego co pamiętam nie zachwyciła mnie. Jednak kiedy sięgnęłam po nią teraz było zupełnie inaczej-wpadłam jak śliwka w kompot.

Styl pisania pani Shepard jak dla mnie jest niezmiennie taki sam, ta pani pisze tak, że od jej książek nie można się oderwać. I nim się obejrzymy już kończymy książkę. Jest to styl przyjemny i lekki, podczas czytania nie trzeba dużo myśleć, ani zastanawiać się nad całym sensem.

Główną bohaterkę polubiłam i razem z nią próbowałam rozwiązać tajemnicę. Autorka nie daje nam się nudzić przy tej książce. Ciągłe zwroty akcji, nowe podejrzenia. Ciekawe jest również to jak Emma odnajduje się w świecie siostry, który jest całkiem inny od tego, w którym dotychczas żyła. 

Komu poleciłabym tą książkę? Myślę, że jest ona raczej dla nastolatek. Przewija się przez nią wątek miłości, tajemnicy, przyjaźni. Ja osobiście sama chętnie sięgnę po kolejne części. 

Chcę Was również zaprosić na "Spóźnionego Mikołaja", czyli BookTour i Konkurs :) 
Pozdrawiam, Julka 

wtorek, 20 marca 2018

Barwy miłości- czerwień {Kathryn Taylor}


Przepadła z kretesem. Chociaż Grace doskonale zdaje sobie sprawę, jak niebezpieczne jest uczucie do Jonathana Huntingtona, to z dnia na dzień kocha go coraz bardziej. Czy szlachetnie urodzony, żądny władzy i wyrachowany mężczyzna naprawdę jest tak nieprzystępny, jak jej się wydaje? Czy naprawdę widzi w niej jedynie zabawkę? Dziewczyna  postanawia zrobić wszystko, aby mu uświadomić, jak bardzo jest dla niej ważny i że chciałaby dzielić z nim życie. Nie wie jednak, że jej starania niemal doprowadzą do katastrofy: Jonathan będzie musiał stawić czoło tragedii z przeszłości i zmierzyć się z traumą, która rzuciła cień na całe jego życie. Jakiego ostatecznie dokona wyboru? Czy gorące uczucie pięknej młodej kobiety wystarczy, by zmiękczyć jego serce i dać im obojgu szansę na szczęście, którego tak bardzo pragną?

Kiedy przeczytałam opis wydawało mi się, że to coś dla mnie. Powiedzmy szczerze, typowy romans. Trochę zalatujący Greyem, a trochę Afterem. Jednak kiedy zaczęłam czytać coś w tej książce
przestało mi pasować.

Może zaczynając od bohaterów. Grace- kolejna szara myszka, która przyjeżdża do Europy w "poszukiwaniu szczęścia". Jonathan- młody biznesmen, wszystko czego dotnie zamienia się w złoto no i ma problemy z rodziną.  I zgadnijcie co się dzieje! tak, tak zostają parą! 

Styl pisania był autorki przyjemny, łatwo było przemykać przez kolejne kartki, jednak jak dla mnie o wiele za dużo scen erotycznych. W pewnym momencie, kiedy widziałam, że taka się właśnie zaczyna przelatywałam tekst wzrokiem i czytałam dalej.  

Cała historia patrząc ogólnie nie była taka zła, pomysł trochę podobny do tego co już widzieliśmy, ale jednak ma swoje małe odstępstwa. To, że Jonathan był pokazany jako lord przypadło mi do gustu, bo akurat nie czytałam jeszcze nigdy współczesnej książki w której bohater byłby obdarzony takim tytułem. Nie mogę oczywiście pozostawić okładki, która jak dla mnie jest dość tandetna, ale wiadomo są gusta i guściki. 

Po "barwy czerwieni" nie sięgnę kolejny raz, moim zdaniem jest to książka na jeden wieczór.

A Wy czytaliście "Barwy miłości"? A może macie zamiar przeczytać? Piszcie :D 
Pozdrawiam, Julka