
tytuł: Pułapka Uczuć
autor: Colleen Hoover
seria: Pułapka uczuć (tom 1)
tłumaczenie: Katarzyna Puścian
liczba stron: 285
wydawnictwo: W.A.B
ocena: 9/10
opis książkowy:
Layken skończyła niedawno osiemnaście lat. Zaledwie kilka miesięcy wcześniej niespodziewanie straciła ojca. Wraz z kochającą matką i młodszym bratem postanawiają zostawić za sobą przeszłość w Teksasie, by rozpocząć nowe życie w Michigan. Sprzedają dom, pakują rodzinne pamiątki i wyruszają na północ. Każde z nich z innymi obawami i planami na dalszą przyszłość. Zarówno Lake, jak i Kel nie chcą porzucać szkoły, przyjaciół, wspomnień związanych z ulubionymi miejscami. Boją się tego, co ich czeka prawie dwa tysiące kilometrów od domu. Prawdziwego domu. Julia też się martwi. Mimo to stara się dodać otuchy swoim dzieciom i wesprzeć ich w najtrudniejszych chwilach.
Po przyjeździe na miejsce okazuje się, że już pierwszy kontakt z sąsiedztwem z naprzeciwka zwiastuje poważne zmiany w rodzinnych relacjach. A to dopiero początek niezwykle emocjonalnej, momentami przezabawnej historii losów dwóch rodzin Cohen i Cooperów, w której nikt nie zdaje sobie sprawy, jak ich członkowie staną się sobie bliscy w obliczu śmiertelnej choroby i codziennych problemów.
Layken po śmierci ojca zostaje sama z matką i bratem. Kiedy mama dziewczyny oznajmia dzieciom, że muszą się przeprowadzić do innego stanu świat dziewczyny niemal staje do góry nogami, w Teksasie musi zostawić rodzinny dom i przyjaciół. Jednak kiedy zajeżdża na nowe miejsce zamieszkania jest mile zaskoczona tym co tam zastaje, jednak nie mowa tu o domu, ale o przystojnym chłopaku z naprzeciwka.
Zamówiłam tę książkę właściwie przypadkiem, kupowałam inne książki, a "pułapka" miała dobrą cenę i stwierdziłam "Czemu nie?", będę miała miły romansik na jesienny wieczór, ale otrzymałam coś czego się właściwie nie spodziewałam.
Na początku czytając opis myślałam o zwykłym, dość banalnym romansie, jednak kiedy zagłębiłam się w tą książkę przekonałam się, że ta książka wcale taka zwykła nie jest. Życie bohaterów nie jest kolorowe, wydawałoby się, że skoro tak się książka zaczyna to wszystko powinno się ułożyć, a czytelnik powinien dostać happyend, a tu Colleen Hoover nas zaskakuje.
Wcześniej autorkę znałam już z Hopeless, które zna chyba większa część czytelników. Sama zachwycałam się tą pozycją i myślałam, że nic lepszego spod pióra tej autorki nie może być, ale po przeczytaniu "pułapki uczuć" zobaczyłam, że się myliłam. Mimo, że miejscami romans między Layken, a Willem kojarzył mi się z Arią i Ezrą z PLL to szczerze pokochałam całą tą historię. Wszystko w niej było takie nieoczywiste.
Muszę się przyznać, że do bohaterów się przywiązałam, chciałam wiedzieć co będzie z nimi dalej, nie mogłam oderwać się od ich historii.
Książkę według mnie powinien przeczytać każdy czytelnik, który lubi dość niebanalnie rozwiązane historie. Mam nadzieję, że tym którzy sięgną po tą książkę spodoba się ona równie jak mi.
Pozdrawiam, Julka
P.S. Jeszcze chciałabym dodać, że wczoraj na moim blogu wybiło 10 000 wyświetleń, dla bardziej "zaawansowanych" blogerów może to mało, ale dla mnie to ogromny sukces. Może chcielibyście jakieś małe rozdanie z tej okazji? :)